Szpital Ogólny w Wysokiem Mazowieckiem zakończył pierwsze półrocze 2026 roku ze stratą wynoszącą blisko 13 mln zł. Dyrekcja wskazuje przede wszystkim na brak zapłaty za świadczenia wykonane ponad limity NFZ. Łączna wartość niezapłaconych świadczeń z ubiegłego i obecnego roku sięga już około 23 mln zł. Sytuacja placówki była jednym z głównych tematów poniedziałkowej sesji Rady Powiatu Wysokomazowieckiego.
Podczas dzisiejszej (31.08.) sesji Rady Powiatu Wysokomazowieckiego, dyrektor Szpitala Ogólnego w Wysokiem Mazowieckiem Wojciech Łuczaj przedstawił radnym wykonanie planu finansowego placówki za pierwsze sześć miesięcy tego roku.
Jak poinformował, przychody szpitala w pierwszym półroczu przekroczyły 62 mln zł. Przychody ze sprzedaży wyniosły ponad 59 mln zł, pozostałe przychody operacyjne - prawie 3 mln zł, a finansowe - niespełna 73 tys. zł.
Znacznie wyższe były jednak koszty. Łącznie przekroczyły 75,44 mln zł. W efekcie pierwsze półrocze szpital zakończył stratą w wysokości niespełna 13 mln zł.
Wojciech Łuczaj dużą część swojego wystąpienia poświęcił problemowi tzw. nadwykonań, czyli świadczeń realizowanych ponad wartość kontraktu zawartego z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Dyrektor zobrazował sytuację, odwołując się do działalności Mlekovity. Jak mówił, gdyby przedsiębiorstwo codziennie wysyłało do kontrahenta dziesięć ciężarówek mleka, a otrzymywało zapłatę tylko za siedem lub osiem, w dłuższej perspektywie nie mogłoby w taki sposób funkcjonować. W przypadku szpitala sytuacja jest jednak szczególna, ponieważ - jak podkreślał - ograniczenie świadczeń bezpośrednio dotyka pacjentów.
- Jeśli my zaprzestaniemy swoich świadczeń, to ktoś na przykład za późno dowie się o tym, że ma nowotwór jelita grubego (...). To ktoś, kto nie będzie miał wykonanego świadczenia chociażby z zakresu endoprotezoplastyki i przez ten czas nie będzie mógł uczestniczyć w życiu codziennym, w życiu zawodowym - mówił w trakcie swojego wystąpienia Wojciech Łuczaj.
Dyrektor przyznał, że szpital kontynuował w 2025 roku wykonywanie świadczeń ponad kontrakt. Wynikało to z wcześniejszych doświadczeń, ponieważ w poprzednich latach NFZ przynajmniej częściowo regulował należności za nadwykonania.
Jeszcze na przełomie marca i kwietnia tego roku - jak relacjonował dyrektor - istniała duża nadzieja, że świadczenia wykonane ponad kontrakt w 2025 roku zostaną zapłacone. W maju sytuacja miała się jednak zmienić.
- Stało się jasne, że ani świadczenia za rok 2025, ani za 2026 nie będą opłacone - powiedział Wojciech Łuczaj.
Podczas dyskusji radny Dariusz Mościcki zwrócił uwagę, że pojawiająca się kwota około 23 mln zł może zostać błędnie odebrana jako zadłużenie placówki.
Dyrektor doprecyzował, że jest to skumulowana wartość świadczeń wykonanych przez szpital w 2025 i 2026 roku, za które placówka nie otrzymała zapłaty. Według niego zapłata tych należności całkowicie zmieniłaby kondycję finansową placówki.
- Co by było, gdyby opłacono nam te ponad 23 miliony? Nasza sytuacja byłaby dobra lub fantastyczna. Co by było, gdyby nam opłacono połowę tych świadczeń? Sytuacja byłaby akceptowalna - mówił dyrektor.
Brak zapłaty za nadwykonania spowodował zmianę polityki szpitala. Pierwsze ograniczenia rozpoczęły się już w czerwcu, natomiast w lipcu i sierpniu - jak określił to dyrektor - przyjęły znacznie bardziej zdecydowaną formę.
- Drugie półrocze będzie już pod znakiem ostrego hamowania świadczeń - zapowiedział.
Reklama
Najbardziej widocznym przykładem jest ortopedia. Szpital w ciągu pierwszego półrocza wykorzystał roczny kontrakt dotyczący endoprotezoplastyki, a następnie zaczął wykonywać świadczenia ponad limit. Od 1 sierpnia placówka zaprzestała planowego wykonywania tych zabiegów.
Dyrektor podkreślał, że szpital dysponuje zarówno personelem, jak i sprzętem pozwalającym na dalsze leczenie pacjentów, jednak wykonywanie kolejnych nieopłacanych świadczeń generowałoby dalsze koszty. Samo ograniczenie endoprotezoplastyki ma oznaczać zmniejszenie miesięcznych wydatków o setki tysięcy złotych. Jednocześnie Wojciech Łuczaj zaznaczył, że dyrekcja nie zamierza rezygnować z ortopedii.
- Nie wyobrażamy sobie, aby ortopedia, która była budowana tutaj ponad 30 lat, nagle została jednym ruchem ręki skasowana - mówił.
Jednym ze sposobów na poprawę sytuacji finansowej ma być zmiana struktury świadczeń i rozwijanie procedur, za które szpital ma większą pewność uzyskania finansowania. Dyrektor wskazał przede wszystkim na rozwijaną od maja współpracę w zakresie onkologii.
- My chcemy te proporcje poprawić poprzez zmianę profilu naszej działalności i wykonywanie świadczeń, które mają rację zapłaty - tłumaczył Wojciech Łuczaj.
Reklama
Jak zaznaczał, celem nie jest zastąpienie dotychczasowej działalności szpitala leczeniem onkologicznym, ale doprowadzenie do takiej równowagi finansowej, która pozwoli nadal prowadzić również inne oddziały i świadczenia. Pierwsze efekty zmian mają być już widoczne w statystykach za lipiec i sierpień. Na pełną ocenę ich wpływu na sytuację finansową placówki trzeba będzie jednak poczekać.
Przewodnicząca Rady Powiatu Wysokomazowieckiego Dorota Łapiak przekonywała podczas dyskusji, że w obecnej sytuacji również samorząd powinien rozważyć konkretne wsparcie finansowe placówki.
- Przyszła taka chwila, w której powiat w jakiś sposób powinien wspomóc szpital - mówiła.
Jak wskazywała, samo omawianie pogarszających się wyników podczas kolejnych sesji nie rozwiąże problemu. Zaproponowała rozważenie możliwości finansowego wsparcia placówki, nawet jeżeli wymagałoby to znalezienia dodatkowych źródeł finansowania, w tym kredytu. Podniesiona została również możliwość dochodzenia należności od NFZ na drodze sądowej. Dyrektor zwrócił jednak uwagę, że tego rodzaju spory nie są rozwiązaniem problemu bieżącej płynności, ponieważ mogą trwać latami.
Starosta Wysokomazowiecki Bogdan Zieliński podkreślił, że sytuacja szpitala jest na bieżąco analizowana przez Zarząd Powiatu i Radę Społeczną Szpitala. Jego zdaniem oprócz zwiększania przychodów konieczne jest również dokładne przeanalizowanie kosztów funkcjonowania placówki.
- Jeżeli chodzi o ponad 12 milionów straty za pierwsze półrocze, to takiej straty jeszcze nigdy nie mieliśmy - zaznaczył starosta.
Bogdan Zieliński zwracał uwagę, że jednym z głównych elementów kosztów są wynagrodzenia. Jego zdaniem dyrekcja powinna przeanalizować organizację pracy oraz wszystkie wydatki, na które ma wpływ. Starosta ocenił jednocześnie, że bez zmian systemowych sytuacja szpitali powiatowych będzie niezwykle trudna.
Zapowiedział także, że Powiat musi być przygotowany na „tsunami w szpitalu”, dlatego także pozostałe jednostki podległe samorządowi mogą w tym roku spodziewać się szukania oszczędności.
Bogdan Zieliński odniósł się również do propozycji bezpośredniego dofinansowania bieżącej działalności szpitala. Jak wyjaśniał, według obowiązujących przepisów powiat nie może przekazać placówce zwykłej dotacji na pokrywanie bieżących kosztów. Możliwe są natomiast dotacje przeznaczone na inwestycje. W tym roku powiat przekazał szpitalowi na cele inwestycyjne 1 mln zł. Innym rozwiązaniem, które - według starosty - można zastosować w przypadku problemów z płynnością, jest pożyczka udzielona szpitalowi przez powiat.
- Tak się robi w innych szpitalach, żeby szpital mógł w ogóle oddychać - mówił Bogdan Zieliński.
Jednocześnie zauważył, że nawet pożyczka w wysokości 1, 2 czy 3 mln zł nie rozwiązuje problemu przy stracie przekraczającej 12 mln zł tylko w ciągu pół roku.
Do dyskusji włączył się także przewodniczący Komisji Ochrony Zdrowia Leszek Mężyński. Zapewniał, że sytuacja placówki jest szczegółowo omawiana przez komisję, która opowiada się zarówno za szukaniem oszczędności, jak i doraźnym wsparciem szpitala. Podkreślał jednak, że problem znacznie wykracza poza możliwości władz jednego powiatu i wymaga rozwiązań na poziomie krajowym.
Radny Krzysztof Murawski apelował z kolei o zdecydowanie mocniejsze nagłaśnianie sytuacji szpitali powiatowych. Jego zdaniem działania takie jak stanowiska czy listy samorządów nie przynoszą wystarczającego efektu i konieczne może być podjęcie bardziej zdecydowanych działań przez środowisko starostów i dyrektorów szpitali.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze