Nowy blok komunalny przy Wiatracznej w Ciechanowcu miał rozwiązać problem braku mieszkań, a stał się tematem debaty i plotek. Podczas sesji rady ujawniono, że część lokali otrzymali pracownicy urzędu miejskiego. Czy wszystko odbyło się zgodnie z przepisami i dlaczego to właśnie ten fakt może wzbudzać największe kontrowersje?
Oddany pod koniec grudnia nowy blok komunalny przy ulicy Wiatracznej w Ciechanowcu od początku wzbudza duże zainteresowanie mieszkańców. 36 nowych mieszkań miało być odpowiedzią na wieloletnie potrzeby lokalnej społeczności. Jak pokazała XX Sesja Rady Miejskiej, sama inwestycja nie budzi większych kontrowersji – te może wywoływać fakt, że część lokali trafiła do pracowników Urzędu Miejskiego.
Nowy budynek komunalny to jedna z największych inwestycji mieszkaniowych ostatnich lat w Ciechanowcu. Jej koszt wyniósł 12 mln 301 tys. 200 zł, z czego aż 9 mln 840 tys. 960 zł pochodziło z bezzwrotnego dofinansowania z Funduszu Dopłat Banku Gospodarstwa Krajowego. Wkład własny gminy zamknął się kwotą 2 mln 460 tys. 240 zł. Skala przedsięwzięcia sprawiła, że oczekiwania mieszkańców wobec zasad przydziału lokali były szczególnie wysokie.
Radny Krzysztof Binaś złożył 23 stycznia interpelację, w której zwrócił uwagę na liczne pytania i niedomówienia dotyczące przydziału mieszkań. Pytał wprost, czy procedury zostały przeprowadzone zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej oraz obowiązującymi przepisami. Radny wskazywał na liczne pytania mieszkańców i prosił o jednoznaczną, pisemną odpowiedź.
Podczas sesji burmistrz Eugeniusz Święcki nie krył zaskoczenia skalą wątpliwości. Podkreślił, że do urzędu nie trafiały sygnały od mieszkańców, a sama inwestycja została zrealizowana zgodnie z przyjętym regulaminem. Jak wyjaśnił, komisja mieszkaniowa wielokrotnie analizowała wnioski, które często były niekompletne, a pozytywną ocenę otrzymały wyłącznie te spełniające kryteria określone w uchwale nr 43/5/24 z 17 września 2024 roku.
Efektem takiego podejścia było m.in. pozostawienie dwóch mieszkań „rezerwowych” na wypadek zdarzeń losowych. Obecnie wolne pozostają cztery lokale, z czego dwa zabezpieczone są na potrzeby gminy.
Najbardziej emocjonujący moment sesji nastąpił jednak później. Burmistrz otwarcie wyraził swoje oburzenie, odnosząc się do – jak to określił – „donosu”, z którego miało wynikać, że mieszkania przydzielano radnym, ich rodzinom lub pracownikom urzędu z pominięciem komisji. Stanowczo zaprzeczył tym zarzutom, podkreślając, że żaden lokal nie został przydzielony poza procedurą, a ewentualne przyznanie mieszkania radnemu byłoby z mocy prawa nieważne.
- Dla mnie to jest donos, z którego wynika, że pan posądza mnie, że mieszkania zostały przydzielone rodzinom radnym, pracownikom urzędu miejskiego, radnym oraz posiada pan wiedzę, że jedno z mieszkań zostało przyznane pracownikowi urzędu miejskiego w Ciechanowcu bez akceptacji komisji do tego powołanej. Tym bardziej, że osobie tej, według mojej wiedzy, mieszkanie nie przysługuje ze względu m.im. na posiadanie mieszkania własnościowego. To pan pisał, albo pracownik napisał z tej kartki, którą pan przyniósł. Panie przewodniczący, ja po tym fakcie zakazałem wszystkim swoim pracownikom w urzędzie pisać donosy na kogokolwiek. Ja tego nie robię i pracownicy też maja tego nie robić. W związku z tym ja bardzo pana proszę, aby pan więcej nie wydawał takich poleceń pracownikowi. Pan mógł przyjść do mnie i te kwestie wyjaśnić (…) Żadne mieszkanie nie zostało przydzielone po za komisją, oświadczam to oficjalnie. Jeżeli radny otrzymałby mieszkanie, to z mocy ustawy taka umowa jest nieważna, bo radny gminy nie może korzystać w takiej sytuacji z zasobów mieszkaniowych gminy. Rodzinom radnych - a co ja jestem Duch Święty kto jest państwa rodziną? Być może ktoś z państwa dostał, ale jeżeli ktoś jest rodziną radnego to nie wyklucza, żeby takiego mieszkania mógł nie otrzymać. - mówił podczas obrad burmistrz Święcki.
Reklama
Dalej burmistrz Eugeniusz Święcki jasno potwierdził jednak, że wśród najemców znalazły się osoby zatrudnione w Urzędzie Miejskim. Jak poinformował, czterech pracowników urzędu otrzymało mieszkania komunalne, z czego jeden ostatecznie zrezygnował. Ta informacja wydaje się najbardziej kontrowersyjna podczas całej debaty.
Burmistrz podkreślał, że przydział dla urzędników odbył się zgodnie z regulaminem i za pośrednictwem komisji mieszkaniowej, a żadna decyzja nie zapadła „poza procedurą”. Zaznaczył również, że pracownicy urzędu, którzy otrzymali lokale, nie posiadali innych mieszkań, a nawet w sytuacji posiadania własnego lokalu przepisy dopuszczają możliwość przyznania mieszkania komunalnego w celu poprawy warunków bytowych.
- Żaden z nich nie miał własności do innego lokalu. Mało tego. Nawet jeśli ktoś miał, bo pan tu pisze o tej jednej osobie, to nie wyklucza tę osobę do przydzielenia takiego mieszkania, nawet jeśli ma własny lokal, na poprawę warunków mieszkaniowych. To nie jest mieszkanie socjalne, to jest komunalne, gdzie każdy płaci czynsz. - odpowiadał burmistrz. - "Jestem bardzo osobiście dotknięty, bo pan dobrze wie, że w Ciechanowcu od 20 czy 30 lat ciągle była mowa o mieszkaniach, budowie mieszkań itd. Pan nie pomógł mi przy zdobyciu pozyskanych środków, a ja w tym nie mam żadnego interesu kto dostał mieszkanie. Żadnego osobistego w tym interesu nie miałem. Jestem zbulwersowany, że pan nie uzgadniał tego ze mną, pan przynosi gdzieś z miasta jakieś pismo, pan dyktuje pracownikowi - ja tego nie rozumiem. Było to bardzo nieeleganckie z pana strony." - dodał.
Reklama
Na zakończenie głos zabrał Krzysztof Binaś, który podkreślił, że jego interpelacja miała na celu wyłącznie wyjaśnienie wątpliwości mieszkańców. Przyznał, że odpowiedź burmistrza go satysfakcjonuje i zamyka sprawę. Jednocześnie zaznaczył, że Rada Miejska nie ma kompetencji w zakresie przydziału mieszkań, a wszelkie skargi i pytania nie powinny być kierowane do niego. Zdementował również pogłoski, jakoby sam ubiegał się o lokal w nowym bloku.
Choć interpelacja została formalnie zakończona, dyskusja pokazała, jak dużą wagę mieszkańcy przywiązują do transparentności w sprawach mieszkaniowych. W przypadku Ciechanowca największe kontrowersje może budzić fakt przyznania mieszkań pracownikom urzędu. Dla wielu mieszkańców to właśnie ten element może być przyczynkiem do szerszej debaty o przejrzystości i równości w dostępie do gminnych zasobów mieszkaniowych. Nowy blok komunalny spełnił swoje zadanie inwestycyjne – pytanie, czy spełni również oczekiwania społeczne, pozostaje otwarte.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze