Spadająca liczba mieszkańców, starzenie się społeczeństwa i odpływ młodych osób do większych miast – to wyzwania, z którymi w najbliższych dekadach będą musiały zmierzyć się polskie samorządy. Jak wynika z raportu Banku Gospodarstwa Krajowego „Demografia a przyszłość finansów samorządów lokalnych w Polsce”, najmocniej skutki zmian odczują najmniejsze gminy.
Prognozy pokazują, że do 2060 roku niemal wszystkie polskie gminy będą musiały liczyć się ze spadkiem dochodów z podatku PIT. Jednocześnie znacząco wzrośnie liczba samorządów liczących mniej niż 5 tys. mieszkańców. Dla wielu lokalnych wspólnot oznacza to konieczność zmiany sposobu planowania inwestycji, organizacji transportu czy świadczenia usług publicznych.
Według raportu BGK liczba mieszkańców Polski będzie się zmniejszać, jednak proces ten nie będzie przebiegał równomiernie. Największe ubytki mają dotknąć małe miasta i gminy, szczególnie te oddalone od dużych ośrodków miejskich.
- Populacja Polski będzie się zmniejszać. Według wszystkich możliwych prognoz zmiana liczby ludności nie będzie taka sama wszędzie. Będzie znacznie bardziej dotkliwa w mniejszych miastach i gminach, znacznie mniej dotkliwa w średnich i większych miastach - wskazuje Mateusz Walewski, główny ekonomista BGK.
Prognozy GUS zakładają, że udział gmin liczących poniżej 5 tys. mieszkańców wzrośnie z 29,2 proc. w 2024 roku do 46,7 proc. w 2060 roku. W części najmniejszych samorządów spadek liczby ludności może przekroczyć 20 proc.
Problemem będzie nie tylko mniejsza liczba mieszkańców, ale także zmiana struktury wieku. Udział osób w wieku poprodukcyjnym ma wzrosnąć z obecnych 23,8 proc. do 35,5 proc. populacji kraju.
Dla samorządów szczególnie istotny jest spadek liczby osób aktywnych zawodowo. To właśnie mieszkańcy pracujący i osiągający dochody mają duży wpływ na wysokość wpływów z podatku PIT.
Raport BGK wskazuje, że w ponad 95 proc. gmin prognozowany jest spadek dochodów z PIT związany ze zmniejszaniem się liczby osób w wieku produkcyjnym. Najbardziej ucierpieć mają najmniejsze gminy, które tracą młodych mieszkańców na rzecz większych miast.
- W większości gmin w Polsce będziemy mieli spadek mieszkańców z różnych powodów. Po pierwsze, będziemy mieli mniej urodzeń, ale będzie też migracja wewnętrzna między gminami, szczególnie między małymi gminami a dużymi miastami - mówi Marcin Wojdat, dyrektor ds. badań i analiz w Unii Metropolii Polskich.
Procesy demograficzne są widoczne również lokalnie. W powiecie wysokomazowieckim wiele gmin już dziś mierzy się ze zmianami liczby mieszkańców.
W Wysokie Mazowieckie liczba mieszkańców zmniejszyła się w ostatnich latach. Według danych z 30 czerwca 2012 roku miasto zamieszkiwało 9517 osób, natomiast według stanu ludności zameldowanej na pobyt stały z 1 maja 2025 roku było to 8856 mieszkańców.
W Ciechanowiec na koniec 2025 roku całą gminę zamieszkiwało 8179 osób. Samo miasto liczyło nieco ponad 4500 mieszkańców.
W Czyżew zameldowanych jest około 2500 osób, a cała gmina miejsko-wiejska liczy ponad 6100 mieszkańców. Z kolei Szepietowo liczy około 2020 mieszkańców, a cała gmina około 6250-6350 osób.
Wśród mniejszych samorządów są m.in. gminy:
Cały powiat wysokomazowiecki zamieszkuje obecnie około 52-53 tys. osób.
Jednym z największych problemów samorządów będzie fakt, że spadek liczby mieszkańców nie oznacza automatycznie proporcjonalnego spadku wydatków.
Drogi, szkoły, budynki użyteczności publicznej, wodociągi czy transport nadal trzeba utrzymywać. Raport BGK wskazuje, że około 23,8 proc. wydatków bieżących jednostek samorządu terytorialnego stanowią koszty trudne do szybkiego ograniczenia.
Najbardziej odczują to najmniejsze gminy, gdzie koszty utrzymania infrastruktury będą rozkładały się na coraz mniejszą liczbę mieszkańców. W części najmniejszych samorządów wydatki tego typu przekraczają już 60 proc. bieżących budżetów.
Eksperci podkreślają, że przyszłość lokalnych samorządów wymaga zmiany myślenia o rozwoju. W najbliższych latach wyzwaniem nie będzie już tylko budowanie nowych obiektów, ale dostosowanie istniejącej infrastruktury do zmieniającej się liczby mieszkańców.
- Trzeba będzie zarządzać w mądry sposób kurczeniem się liczby ludności. To nie oznacza pogarszania warunków życia, ale dostosowanie się do zmiany liczby mieszkańców - ocenia Mateusz Walewski.
Zmieniać będzie się także zapotrzebowanie na usługi publiczne. Przy mniejszej liczbie dzieci może spadać znaczenie części infrastruktury edukacyjnej, natomiast rosnąć będzie potrzeba usług dla seniorów, opieki zdrowotnej i transportu dostosowanego do starszych mieszkańców.
Eksperci wskazują również, że nowe inwestycje powinny być projektowane z myślą o przyszłości. Obiekty, które dziś służą najmłodszym mieszkańcom, za kilkadziesiąt lat mogą pełnić zupełnie inne funkcje.
Choć prognozy są trudne, zdaniem ekspertów zmiany demograficzne nie muszą oznaczać wyłącznie kryzysu.
- Kurcząca się liczba ludności może być szansą rozwojową, jeżeli rozwój potraktujemy jako bogacenie się mieszkańców i poprawę warunków życia - podkreśla główny ekonomista BGK.
Najbliższe dekady pokażą, które samorządy najlepiej poradzą sobie z nową rzeczywistością. Dla małych gmin będzie to oznaczało konieczność znalezienia równowagi między utrzymaniem jakości życia mieszkańców a dostosowaniem się do mniejszej liczby ludności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze