Reklama

Cztery kurniki na 270 tys. kurczaków pod Szepietowem? Mieszkańcy protestują


W miejscowości Wojny-Pogorzel w gminie Szepietowo planowana jest budowa czterech budynków inwentarskich dla łącznie 270 tys. kurcząt brojlerów. Przeciwko inwestycji protestują mieszkańcy, którzy obawiają się odorów, hałasu, wzmożonego ruchu ciężarówek oraz wpływu przedsięwzięcia na wodę i okoliczne grunty. Burmistrz Robert Wyszyński podkreśla, że postępowanie wciąż trwa i żadna decyzja nie została jeszcze wydana.


W miejscowości Wojny-Pogorzel w gminie Szepietowo planowana jest budowa kompleksu czterech budynków inwentarskich, w których jednocześnie mogłoby przebywać łącznie 270 tys. kurcząt brojlerów. Inwestycja wywołała sprzeciw mieszkańców. Obawiają się oni przede wszystkim uciążliwości zapachowych, hałasu, zwiększonego ruchu ciężarowego oraz wpływu fermy na wodę i okoliczne grunty.

 

Postępowanie administracyjne wciąż trwa. Jak podkreślał w rozmowie z nami burmistrz Szepietowa Robert Wyszyński, gmina nie wydała dotychczas decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.

Reklama

 

Cztery budynki i infrastruktura towarzysząca

Z dokumentów przekazanych nam przez mieszkańców wynika, że przedsięwzięcie ma zostać zrealizowane na działce nr 282 w obrębie miejscowości Wojny-Pogorzel. Plan obejmuje budowę czterech budynków inwentarskich dla brojlerów o łącznej obsadzie 270 tys. sztuk. Inwestycja ma obejmować również infrastrukturę towarzyszącą, w tym 12 silosów na paszę o pojemności 39,8 metra sześciennego każdy, osiem zbiorników na gaz o pojemności 6400 litrów oraz dwie studnie głębinowe o wydajności do 10 metrów sześciennych na godzinę każda.

Reklama

 

Ponad 70 podpisów pod protestem

Pierwszy obszerny sprzeciw mieszkańców został sporządzony 2 marca 2026 roku. Tego samego dnia sołectwo Wojny-Pogorzel zwróciło się do przewodniczącego Rady Miejskiej w Szepietowie o przedstawienie sprawy radnym. Jak powiedział nam sołtys miejscowości Wojny-Pogorzel Zdzisław Jabłoński, pod protestem podpisało się ponad 70 mieszkańców wsi.

 

Jednym z głównych powodów sprzeciwu jest niewielka, zdaniem mieszkańców, odległość planowanych obiektów od zabudowań. W przekazanych materiałach pojawiają się odległości od około 220 do 270 metrów, zależnie od miejsca, od którego wykonywany jest pomiar.

Reklama

 

- To trochę ponad 200 metrów za wsią, około 220 metrów od najbliższych zabudowań. Obawiamy się przede wszystkim odoru. Jest to blisko wsi, a obsada jest duża, bo wynosi 270 tys. brojlerów na jeden cykl - powiedział nam Zdzisław Jabłoński.


Według sołtysa w ciągu roku miałoby się odbywać pięć lub sześć cykli hodowlanych. W marcowym piśmie mieszkańcy wskazują natomiast, że w przemysłowej hodowli brojlerów realizowanych może być od pięciu do siedmiu cykli rocznie. Ostateczne założenia dotyczące sposobu funkcjonowania obiektu powinny wynikać z dokumentacji inwestycji.

Reklama

 

Obawy o zapachy i hałas

Mieszkańcy podkreślają w swoich pismach, że ich zdaniem tego przedsięwzięcia nie można porównywać z typową, niewielką zabudową rolniczą. Wskazują, że będzie to instalacja działająca przez większą część roku, wymagająca ciągłej wentylacji i regularnego transportu.

 

Jedną z najczęściej podnoszonych kwestii są możliwe uciążliwości zapachowe. Autorzy protestu zwracają uwagę na emisję amoniaku, siarkowodoru, pyłów oraz lotnych związków organicznych. Ich zdaniem zapachy mogą być szczególnie odczuwalne podczas upałów, bezwietrznej pogody i inwersji termicznej. Mieszkańcy obawiają się również hałasu generowanego przez wentylatory, urządzenia służące do zadawania paszy, agregaty prądotwórcze, sprzęt używany podczas czyszczenia budynków oraz pojazdy obsługujące fermę.

Reklama

 

Burmistrz wskazuje, że przygotowany w sprawie raport oddziaływania na środowisko nie potwierdza ponadnormatywnej uciążliwości inwestycji. Zastrzeżenia mieszkańców dotyczą jednak między innymi przyjętych w nim założeń oraz oceny rzeczywistych warunków panujących w tej części miejscowości.

 

- Raport nie wykazuje nadmiernej uciążliwości. Natomiast mieszkańcy twierdzą, że inwestycja jest za blisko miejscowości - mówi Robert Wyszyński.

 

Ciężarówki mają przejeżdżać przez wieś

Kolejną kwestią podnoszoną przez protestujących jest wzrost natężenia ruchu. Funkcjonowanie fermy będzie wiązało się z dostawami paszy i ściółki, transportem żywca, wywozem pomiotu oraz odbiorem padłych sztuk. Sołtys zwraca uwagę, że pojazdy obsługujące inwestycję mają przejeżdżać przez Wojny-Pogorzel w kierunku drogi krajowej.

Reklama

 

- Wszystko będzie przejeżdżać przez naszą miejscowość: pasza, odpady i pomiot z kurników. Wieś jest tak usytuowana, że nie ma chodników, a droga jest dosyć wąska - mówi Zdzisław Jabłoński.


W marcowym sprzeciwie mieszkańcy wskazali również, że wzdłuż drogi znajdują się domy, ogrodzenia i przydomowe ogrody, często położone w niewielkiej odległości od jezdni. Ich zdaniem dodatkowy ruch samochodów ciężarowych może prowadzić do dalszej degradacji nawierzchni, zwiększenia hałasu i drgań oraz pogorszenia bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów.

Reklama

 

Teren okresowo zalewany?

Istotną część argumentacji mieszkańców stanowią lokalne warunki wodne. W dokumentach wskazują oni na występowanie gruntów torfowych, rowu melioracyjnego, instalacji drenarskiej oraz terenów okresowo podmokłych. Zdzisław Jabłoński twierdzi, że część działki przeznaczonej pod inwestycję jest zalewana podczas większych opadów i wiosennych roztopów.

 

- Część działki jest okresowo zalewana. Po większej ulewie albo na wiosnę, kiedy są roztopy, woda pojawia się na tym terenie. Obawiamy się, co stanie się w przypadku podtopienia obiektów i dokąd odpłyną zanieczyszczenia - mówi sołtys.

Reklama


Wątpliwości protestujących budzi również planowana budowa dwóch studni głębinowych. Ich zdaniem stały pobór wody na potrzeby pojenia drobiu, mycia i dezynfekcji obiektów może wpłynąć na lokalne zasoby wodne oraz warunki nawodnienia sąsiednich gruntów.

 

Mieszkańcy złożyli kolejne uwagi w lipcu

9 lipca br. mieszkańcy przekazali burmistrzowi następne pismo, zawierające uwagi do materiału dowodowego zebranego przed wydaniem decyzji. Autorzy dokumentu ocenili, że część zagadnień została w raporcie oddziaływania na środowisko potraktowana zbyt ogólnie albo pominięta. Zakwestionowali między innymi założenie, że oddziaływanie inwestycji będzie ograniczone do granic działki inwestora.

Reklama

 

Wskazali ponownie na możliwe emisje zapachowe, hałas, zwiększony ruch pojazdów, pobór wód podziemnych oraz wpływ inwestycji na system melioracyjny i sąsiednie gospodarstwa rolne. Mieszkańcy zwrócili również uwagę na zapis w raporcie, w którym - jak twierdzą - zamiast planowanych budynków dla brojlerów pojawiło się określenie dotyczące budowy obory. W ich ocenie może to budzić wątpliwości, czy opracowanie zostało w pełni dostosowane do planowanego przedsięwzięcia.

 

W lipcowym piśmie poruszono ponadto kwestie bezpieczeństwa sanitarnego i ryzyka rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych zwierząt, wpływu przedsięwzięcia na sąsiednie gospodarstwa oraz odpowiedzialności za ewentualne szkody związane ze zmianą stosunków wodnych.

Reklama

 

Opinie instytucji nie są jednakowe

Jak przekazał burmistrz Robert Wyszyński, gmina wystąpiła o stanowiska do instytucji uczestniczących w procedurze środowiskowej, między innymi sanepidu, Wód Polskich i organu ochrony środowiska. Według informacji przedstawionych przez burmistrza negatywne stanowisko wydał sanepid, natomiast opinie Wód Polskich oraz organu ochrony środowiska były pozytywne.


Nie oznacza to jednak automatycznego zakończenia postępowania. Przed wydaniem decyzji gmina musi przeanalizować zgromadzony materiał, raport środowiskowy, opinie właściwych organów oraz uwagi i zastrzeżenia zgłoszone przez strony.

 

Spotkanie nie zakończyło sporu

Jak udało nam się dowiedzieć, przed jedną z sesji Rady Miejskiej w Szepietowie odbyło się spotkanie mieszkańców z inwestorem. Rozmowy nie doprowadziły jednak do porozumienia.

 

Temat inwestycji pojawił się również podczas prac nad planem ogólnym gminy. Według burmistrza radni wyrazili opinię, aby teren, na którym ma powstać ferma, został objęty ograniczeniami dotyczącymi przyszłej zabudowy. Nie było to jednak ostateczne rozstrzygnięcie w postępowaniu środowiskowym, a procedura związana z planem ogólnym jest odrębnym procesem.

 

Burmistrz przewiduje, że niezależnie od treści wydanej decyzji jedna ze stron może się od niej odwołać.

 

- Obojętnie, jaka będzie decyzja gminy, będą odwołania. Czy jednych, czy drugich. Jesteśmy przygotowani na długą batalię - mówi Robert Wyszyński.


Na obecnym etapie przesądzone jest jedynie to, że postępowanie nadal trwa. Inwestycja nie otrzymała jeszcze decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, a zgłoszone przez mieszkańców argumenty będą musiały zostać rozpatrzone wraz z pozostałym materiałem dowodowym.

 

Podobne emocje towarzyszyły wcześniej planowanym inwestycjom drobiarskim w gminie Ciechanowiec. Tam również mieszkańcy protestowali przeciwko lokalizacji dużych ferm w pobliżu zabudowań, wskazując na możliwe uciążliwości zapachowe, hałas, wzmożony ruch ciężarówek oraz zagrożenia dla wód gruntowych i lokalnych dróg.

 

 


 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/07/2026 09:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo ewysmaz.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości