Poczucie bezpieczeństwa w Internecie bywa złudne. Dziecko siedzi obok, jest spokojne, zajęte czymś na swoim ekranie. Wszystko z pozoru wygląda na bezpieczne. Problem polega na tym, że to, co dzieje się w sieci, rzadko jest widoczne z zewnątrz. Kontakty, treści i emocje krążące online nie mają wyraźnych sygnałów ostrzegawczych. A dziecko niemal nigdy nie relacjonuje ich wprost.
Większość dzieci nie ukrywa niczego z premedytacją. Wiele z nich nawet nie zdaje sobie sprawy, że wiele z aktywności, które podejmują w sieci, może się wiązać z zagrożeniem ich bezpieczeństwa, poczucia komfortu, wystawieniem na treści, których poznawać wcale nie chcą. Treści, które wywołują niepokój, są stopniowo oswajane. Hejt początkowo może przecież wydawać się niegroźny, a konwersacja z nieznajomym dawać poczucie bycia wysłuchanym.
Do tego dochodzi obawa przed reakcją dorosłych. Dziecko zakłada, że jeśli coś powie, straci dostęp do internetu. W efekcie milczy.
Zagrożenia są większe, niż może się z pozoru wydawać. Nie bez przyczyny rząd australijski zdecydował się na bardzo radykalny krok: od połowy grudnia wprowadza zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci poniżej 16. roku życia. To sygnał, że zagrożenia nie są pojedynczymi incydentami, lecz masowym problemem rozwojowym i społecznym. W Europie takich regulacji nie ma. Dzieci mogą swobodnie funkcjonować w sieci, a ciężar ochrony spada niemal wyłącznie na rodziców. Ci zaś mają szansę sięgnąć po narzędzia, które w tej cyfrowej opiece nad dzieckiem mogą im pomóc.
Rozsądna opieka cyfrowa nie polega na zakazach ani na pełnej swobodzie. Polega na tym, by wiedzieć, co się dzieje, zanim będzie trzeba reagować kryzysowo. Same rozmowy często opierają się na bardzo ogólnych odpowiedziach: „nic”, „rozmawiam”, „przeglądam”. To za mało, by realnie chronić dziecko. W tym miejscu swoją funkcję spełnia SpyONE. To rodzaj nowoczesnego podsłuchu, aplikacji szpiegującej, która działa na systemie Android. Wspiera rodzica w monitorowaniu aktywności dziecka w sieci jako element kontroli rodzicielskiej. To niewidoczne dla dziecka narzędzie nadzoru, które pozwala czuwać nad podejmowanymi przez nie w sieci aktywnościami. Plusem jest to, że dziecko nie wie, jak założyć podsłuch w telefonie, a dzięki temu nie jest w stanie pozbyć się również aplikacji ze swojego urządzenia.
SpyONE daje rodzicowi dostęp do informacji, których dziecko samo zwykle nie ujawnia. Pozwala zobaczyć faktyczny obraz sieciowej aktywności. Dzięki aplikacji możliwe jest między innymi:
To narzędzia, które pozwalają reagować wcześnie, zanim dziecko doświadczy realnych konsekwencji emocjonalnych czy społecznych.
Monitorowanie nie musi oznaczać inwigilacji. Może być formą cichej obecności dorosłego, który nie zagląda z ciekawości, ale z odpowiedzialności. SpyONE nie zastępuje rozmowy ani zaufania, lecz je wzmacnia, bo rozmowa oparta na faktach jest spokojniejsza i skuteczniejsza. Dziecko nie zawsze rozpozna zagrożenie i nie zawsze o nim opowie. Dlatego tak potrzebna jest świadoma kontrola, która chroni wtedy, gdy dziecko jeszcze nie potrafi zrobić tego samo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze